Zacznę od tego, że sam w sobie trening mentalny nie zastępuje psychoterapii ani pomocy psychiatrycznej – raczej pełni rolę uzupełniającą. To bardzo ważne, byśmy byli tego świadomi. Trening mentalny ma już bazować na zasobach psychicznych i emocjonalnych klienta, które na dany moment są dostępne, a np. w depresji, przy stanach lękowych, czy zaburzeniach psychicznych zasoby te bywają znacznie ograniczone. Zadaniem treningu mentalnego jest rozwinięcie rezyliencji, sprawienie, byśmy skuteczniej radzili sobie z sytuacjami związanymi z presją, obciążeniem, stresem.
Zacząć od zrozumienia tego, co się stało. Dlaczego do wypalenia czy utraty sensu doszło. Co się na to złożyło. Kiedy to się zaczęło. Dlaczego wcześniej nie słuchaliśmy swojego ciała, które na pewno wysyłało sygnały, że coś jest nie tak. Zrozumienie tego bardzo często jest uwalniające. Rozumiemy, czego nie robić, jakie środowiska są dla nas niesprzyjające. Następnie wgląd w to, co jeszcze jest w stanie nas zmotywować, choć do najmniejszego działania. Gdzie leży coś, co jest naszym paliwem, pasją, marzeniem. Koncentrując się na tym i zaczynając to robić, w sposób zgodny z naszą osobowością. Krok po kroku wracając do mobilizacji.
Zapisywać rzeczy, które danego dnia wykonaliśmy. Mamy tendencje do skupiania się na błędach, na tym co nam się nie udało. Wtedy tam kierujemy całą uwagę, emocjonalnie się obciążając. Prowadzenie listy, z rzeczami, które zrobiliśmy pozwala nam nauczyć się doceniać to, że jest wiele spraw, które udaje nam się zrealizować. Warto też wyznaczać sobie cele, jednocześnie na początku mniejszych, realnych i rozsądnych rozmiarów. Bardzo często oczekujemy natychmiastowej gratyfikacji, a nierzadko realizacja zadań wymaga czasu. Dajmy sobie go, bądźmy dla siebie łagodniejsi. Mniejszy cel, realne ramy czasowe, docenienie siebie po jego osiągnięciu. Kolejny cel może być delikatnie większy. Cierpliwości.
Pytać i słuchać, te dwie rzeczy przede wszystkim. Osoba, której potrzeby są usłyszane bardzo szybko dostaje energii. W dzisiejszych czasach, w którym wielu czynnościom towarzyszy pęd działania, brak uwagi na drugą osobę, na jej emocje jest częstym zjawiskiem. Jeżeli ktoś znajduje się w sytuacji, gdzie nie jest słuchany np. przez swoich rodziców, którzy umniejszają jego potrzebom, lub słuchanie ograniczają do dawania rad, bardzo szybko może stracić poczucie własnej wartości. Uzna swoje odczucia i przemyślenia za mało ważne, nieadekwatne, niepasujące. Pytanie i słuchanie wzmacnia poczucie własnej wartości, na każdym etapie rozwoju.
Zacząć od słuchania siebie. Od empatii do siebie. Czego potrzebuję? W jakim środowisku czuję się najlepiej? Czy moje granice są przekraczane? Jeżeli jestem w miejscu, gdzie nie jestem uznawany, czemu tam wciąż jestem? Co mnie blokuje? Gdzie będę za 5 lat, gdy zostanę tu, gdzie jestem? Jakie emocje idą za odpowiedziami na te pytania? Radość? Szczęście? Spokój? Miłość? Smutek? Złość? Żal? Poczucie winy? Takie wewnętrzne wglądy potrafią pokazać wiele. A po poznaniu odpowiedzi na te pytania, wielu specjalistów jest gotowych wesprzeć, pomóc. Otwarcie na takie wsparcie może być kluczem do życia w oparciu o swoje wartości i pasje.